Słońce świeci prosto w moja twarz .Nikt nawet pewnie nie zauważył że mnie nie ma, chodź gdy byłam na końcu ulicy usłyszałam głos Nicka krzyczącego moje imię. Wtedy coś ukuło mnie w środku ,ale chodź nie miałam dokąd pójść szłam po prostu przed siebie. Kupiłam bilet w kasie PKP i wsiadłam do pociągu jadącego do Salem , miasta czarownic.Gdy dotarłam na miejsce zaczęłam iść tam gdzie poniosą mnie nogi. W końcu dotarłam do altanki i usiadłam na ławce na przeciwko jej. Tak bardzo spodobała mi się ona że zrobiłam zdjęcie. Ona wręcz promieniała, jakby światło wychodziło z marmuru z którego została zbudowana.
Cały czas myślałam o moim życiu i o mamie. Co chciał mi powiedzieć tata ,którego nie widziałam od tamtego momentu? W głowie miałam mętlik ,widziałam tam wspomnienia z dzieciństwa, które zresztą nadal trwa ,ale i obrazy które jakby nie pasowały do reszty. Pojawiały się tam z każdą minutą ,nie wiem skąd.
-Mogę?-nade mną stała dziewczyna z błyszczącymi ciemnymi niebieskimi oczami ,hipnotyzującymi każdym spojrzeniem .
-Em , jasne
Dziewczyna usiadła koło mnie i z wewnętrzną radością ,która aż wylewała się z niej , patrzała na altankę.
-Piękna ,prawda?
-Tak- powiedziałam i ponownie spojrzałam na altankę , która teraz jakby bardziej jaśniała od słońca.
-Cześć, mam na imię Rosaline . A ty?
-Sophia .
-So?
-Tak . Dla... przyjaciół
-Mi możesz mówić Rose -uśmiechnęła się jakby nieśmiało ale jednak była pewna siebie.
-Taaa...
-Wiem że właściwie mnie nie znasz ,ale mogę się o coś spytać ?
-Em , jasne
-Okey , Na pewno nie jesteś stąd ... Mam rację?
-No tak...
A więc przyjechałaś tutaj by ...pomyśleć?
-Tak- uśmiechnęłam się lekko pod nosem ,bo wszystko wie ! ;D
-I nie masz gdzie się podziać ?
-No ... tak.
-A więc jeśli chcesz możesz zamieszkać u mnie ale tylko na tą noc , bo jutro jadę do szkoły ...
-Szkoły ? Przecież dopiero zaczęły się wakacje?!
-U mnie zaczęły się 2 miesiące temu -Uśmiechnęła się.
-Dziwna ..szkoła .
-U nas jest ... inny program nauczania.
-Opowiesz mi o tej szkole ?
-Eee... może kiedy indziej - uśmiechnęła się lekko.
-Okeey.
-Chcesz zobaczyć mój ...dom?
-Jasne i tak jutro pojade juz do domu.
-Ale przecież nie przemyślałaś jeszcze wszystkiego ...
-Tak ale ... skąd ty to wszystko wiesz?- Wraz z tym pytaniem Rose odleciało 50% pewności siebie jednak nie dała się zbić z tropu.
- Podejrzewam , chodź . W końcu się dowiesz ...- To ostatnie powiedziała szeptem ,tak myślała że nie usłyszę jednak było na odwrót. Oby dwie wstałyśmy i zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam . Przed nami stał nie kto inny a mój tata. Rose spojrzała na niego i stanęła jak wryta.
-Yyy...-zaczełam
-Cześć - i na dźwięk tych słów Rose zrobiła wielkie oczy . Nie rozumiem o co jej chodzi.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam
-Raczej to ja muszę się ciebie o to spytać ... no więc?
-Po co przyjechałeś? Nie potrzebuję opiekunki!
-Chciałem do kończyć naszą rozmowę ...
-Naszą rozmowe? Po miesiącu chcesz do kończyć rozmowe ?! Proszę ...?!
-Nie minął miesiąc.
-Nie przerywaj!
-Ale... dobra ,mów.
-Dziękuję i do widzenia.-wyminełam go i .. zrozumiałam że Rose nadal tam stoi.
-Rose?-spytałam ,a ona obejrzała się na mnie i pomału jakby zaczęła dochodzi do siebie,w końcu ruszyłam w moją stronę . Gdy się zrównała ze mną spytałam.
-O co chodzi?
-Nie rozumiem.
-No , stałaś jakbyś zobaczyła ducha.
-Zdaję ci się...
-Nie,wcale nie i ty dobrze o tym wiesz...
-Słuchaj , nie mogę ci powiedzieć choćbym chciała ...
-czyli jednak coś?
Odetchnęła głęboko ,spojrzała na mnie i ... za mnie.
--Ufasz mu?
Zdziwiło mnie te pytanie ,a jeszcze bardziej moja odpowiedź.
-Tak
-Czumu?
-Bo... nie wiem.
-No właśnie , więc chodźmy... -mówiąc to i ruszyła przed siebie.
Odpuściłam i poszłam za nią. Zachowywała się bardzo dziwnie. Nagle zaczął wibrować mój telefon i...mama dzwoni. Odebrałam.-Halo?
-Cześć skarbie... gdzie jesteś?
-Ja ...? Yy... jestem dokładnie w tym momencie w.... u... znaczy u Nicol. - Odetchneła głeboko bo wiedziała że jeśli powiem że właśńike spotkałam mojego tatę w SALEM to pękłyby mi bębenki w uszach od jej krzyku.
- Tak? Myślałam żę ona wraca dopiero pod koniec mięsiąca...
-Tak.. ale zadzwonili z jej taty pracy i musieli wczesniej wrócić .
-Aha.
-Kiedy wracasz?
-Słuchaj potrzebuję twojej ...pomocy.
-Mojej...co? po co? Co się stało?
-Jeste...- pip pip pip
Spojrzałam na ekran ,rozłączyło nas . Ale nie z mojej strony...coś się jej musiało stać .
Rose ,spojrzała na mnie wyczekująco.
-Em... poczekaj.-odwróciłam się i pobiegłam w stronę gdzie spotkałyśmy mojego tatę ,ale go tam nie było. Rose podbiegła do mnie.
-So? Co się stało?
-Nic ,tylko ...chodźmy już do ciebie.- uśmiechnełam się i po krótszym staniu Rose ruszyła w stronę przeciwną niż bym chciała.
" Czasami żałujemy swoich czynów, czasem jesteśmy przerażeni że je uczyniliśmy. Ale tylko czyniąc je poznajemy jak żyć pełnią życia ."
- Ja
***********************************
Tym razem umieściłam cały rozdział ,oczywiście znajduję on się w podstronie "rozdziały". W każdym razie za wiele nie mam do powiedzenia,tylko zostawcie komentarz jeśli nie boicie się że ktoś go przeczyta....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz